KIM JESTEM DZIŚ ?

KIM JESTEM DZIŚ ?

MOŻE POLAKIEM? 

Nie golę pały na łyso. Nie posiadam bejsbola. Nie maszeruję w pochodach ze sztandarami. Nie wykrzykuję na ulicy pseudonimów Żołnierzy Wyklętych. Czy mogę jeszcze czuć się patriotą? Zaczynam się poważnie obawiać, że polska flaga którą wywieszam na moim (i banku) domu  na ważne święta narodowe… przestanie mnie cieszyć  tak jak kiedyś.  Obawiam się, że zmierzamy do stanu, w którym wywieszona na domu flaga postawi mnie w jednym szeregu z ogolonym palantami. Kiedy gest patriotycznej wdzięczności tym, którzy oddali to co mieli najcenniejszego, zostawiając na pastwę zezwierzęconych skurwysynów tych, których kochali, niedawno jeszcze świadczący o obywatelskiej świadomości będzie odczytywany jako znak poparcia dla podmiejskich następców tychże skurwysynów.

fllaga_m

Co mam robić? No bo im przecież właśnie o to chodzi, żeby właśnie tacy jak ja, właśnie nie robili niczego. Tacy jak ja nawet jak coś robią to zwykle nic nie warty szajs… bo zmiany koloru zdjęcia profilowego na kolor jakiejś akcji, czy internetowej polemiki z debilami nie można nazwać robieniem czegokolwiek. Zwykły szajs.  Więc sobie czekamy. Jak się już doczekamy… będziemy sobie żałować.  Zwykły szajs.

MOŻE KATOLIKIEM? 
Wyrosłem w rodzinie katolickiej. Uczono mnie szacunku do ludzi i pomagania im w oparciu o naukę Zbawiciela. To wspaniałe wychowując dzieci, kształtując ich charaktery mieć pod ręką tak wszechstronny autorytet. Przez całe życie mam w głowie fragmenty pieśni religijnych z tamtego czasu:

“On szedł w spiekocie dnia
i w szarym pyle dróg
On uczył kochać i przebaczać
On z celnikami jadł
nie pytał kto to wróg …”

Zawsze na pytanie o moją religijność odpowiadam: „tak, jestem katolikiem i tak próbuję wychowywać swoje dzieci”. Nigdy nie zwątpiłem  w stojącego za moimi plecami Anioła Stróża (chociaż często mi go żal i trochę przed nim wstyd). Moja modlitwa w sytuacjach kiedy najbardziej potrzebowałem pomocy zawsze była wysłuchana. Jednak z naziemną machiną pseudoduszpasterzy, pyszałkowatych niedouczonych pseudodobrodziejów … zwyczajnie sobie nie radzę. 
Kilka miesięcy temu w moim kościele parafialnym trwała akcja, która miała na celu wsparcie głodujących… chyba w Afryce. Dobrodziej wygłosił apel do wiernych, że ktokolwiek ma w domu niepotrzebne klucze do drzwi, nieużywane lub zepsute to może je przekazać na rzecz akcji.  Owe klucze miały potem zostać przetopione na blaszane miseczki dla Murzynków. Tak ,blaszane miseczki żeby głodny Murzynek miał sobie miseczkę na ryż, którego i tak nie ma. Do dziś tego kurwa nie pojmuję. Czegoś tu nie rozumiem. Pierwszy raz spotykam się z tezą, że Murzynek  jest głodny bo nie ma miseczki. Kilka tygodni wycierania gęby głodnymi Murzynkami i pieprzenia o idiotycznych kluczach do przetopienia na miski warte tyle co nic…. w zestawieniu z zapasionymi biskupami ledwo wylewającymi się z limuzyn, rządnymi kasy proboszczami z nieopodatkowanym cennikiem, ociekającym złotem Watykanem….. Boże przepraszam, skłamałem. Rozumiem aż nadto. Z powodu tego właśnie rozumienia cisną mi się jednocześnie łzy i wymiociny.  To przykre, że i tu chodzi wyłącznie o pędzenie królika, nikt nie chce go łapać. Może i warto, ale się nie opłaca.

swinia

TO MOŻE NIKIM ?
No właśnie. Skoro za chwilę nie będę Polakiem, już teraz jestem wątpliwej wartości katolikiem… to chyba zaczynam być nikim. I to jest chyba własnie to czego potrzeba dziś rozumnej istocie.
 W rzeczywistości w której, tak wielu jest w stanie zrobić tak wiele, żeby być kimkolwiek…. nabiera wartości bycie nikim. Pewnie się to nie opłaca… ale z całą pewnością warto.

falowiec_m

Nikogo nie pozdrawiam, nikomu nie dziękuję.
Michał Statkiewicz

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.